Kategorie

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Witamy pomarańcze w syropie, pierwsze witaminy zimy!

Pomarańcze w syropie to produkt tak nieskomplikowany w przygotowaniu - aż dziwne, że nie jest powszechnie dostępny na półkach sklepowych, a cena jednego niewielkiego słoiczka to kilkanaście złotych. Zatem, sknerusy miłujące przetwory, do boju!

Moje dzisiejsze pomarańcze w syropie to produkt dość ekspresowy - od chwili zakupienia dwóch kilogramów pomarańczy w pobliskim Lidlu do momentu zakręcenia nakrętek na słoikach minęły niecałe trzy godziny. Oto dzisiejszy wariant działań:

W przygotowaniach oparłam się na tym przepisie. Dwa kilogramy pomarańczy umyłam dokładnie pod bieżącą wodą, pokroiłam na plasterki, ułożyłam w garnku, zalałam wodą tak, że kilka plastrów na górze wystawało, i postawiłam na gazie. W drugim garnku zagotowałam niecały litr wody z kilogramem cukru trzcinowego, dwoma kawałkami cynamonu, paroma gwiazdkami anyżu i goździkami. 

Wygląd pomarańczy w trakcie gotowania rozczarował mnie silnie - odniosłam wrażenie, że za chwilę się rozpadną, część zaczęła wyglądać trochę flaczkowato. Wyłączyłam gaz, przełożyłam pomarańcze do większego garnka (na szczęście spora część wyglądała nadal przyzwoicie) i spróbowałam wody w której się gotowały. Była cierpka. Zdecydowałam że połowę wyleję, a drugą połowę dodam z powrotem, żeby nie było zbyt słodko. Całość zalałam syropem, i pozwoliłam pyrkotać jeszcze przez moment na małym gazie. Końcówka - standardowo, owoce do wyparzonych słoików, zalać gorącym syropem, reszta syropu do słoja (wyszedł prawie litr), zakręcić, odwrócić do góry dnem, czekać aż ostygnie i zassie się.

 

Składniki:
2 kg pomarańczy
1 kg cukru trzcinowego
1 litr wody
4 gwiazdki anyżu
2 rurki cynamonu
kilka goździków


Wnioski poprodukcyjne:
  • Być może trzeba było najpierw przygotować syrop i zalać nim pokrojone w plastry pomarańcze. Coś mi się kołacze w głowie, że owoce traktowane na gorąco z użyciem cukru - zachowują ładniejszą formę.
  • Być może trzeba było również poczekać, aż syrop zgęstnieje jeszcze bardziej, nawet lekko uderzając w karmel. Ale to akurat niekoniecznie.
  • Litr nadprogramowego syropu pomarańczowego już napoczęłam i sączę testowo w formie rozcieńczonej. Dobry, nawet bardzo. Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to grzecznie zlać syrop do słoika, i wykorzystywać do herbaty, do nasączania ciasta, albo do popijania z wodą. Popijając z wodą uruchomiłam zdaje się wyobraźnię - jutro zakupię spirytus, i wykonam nalewkę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz